Polecam obszerny wywiad z Jackiem Gdańskim, przeprowadzony po IMP'2010, zamieszczony w Czasopiśmie Mat 2/2010.
Kilka fragmentów:

Jak się czujesz stojąc na podium po 13 latach?
Oczywiście czuję się znakomicie, bo nie spodziewałem się, że w tak silnej stawce uda mi się zdobyć medal. Ale grało mi się dobrze i do tego szczęście mi sprzyjało. Zwłaszcza jeśli chodzi o wyniki ostatniej rundy.

Czego oczekiwałeś po swoim starcie?
Oceniałem, że jeżeli uda mi się znaleźć w puli nagrodzonych to będzie dobrze. To całkiem realny cel, skoro miałem 15 numer startowy.

A jak oceniasz siłę finału na przestrzeni tych lat?
Nie będę chyba oryginalny jeśli powiem, że poziom szachów na świecie, ale także i w Polsce poszedł do góry. Postęp jest widoczny, wystarczy spojrzeć na rankingi naszych czołowych zawodników, nawet uwzględniając inflację. Przez ostatnie dwie dekady szachy stały się bardziej profesjonalne, a różnice w czołówce zmniejszyły się, rywalizacja stała się ciekawsza.

Brązowy medal zawodnika, który nie jest profesjonalistą, nie świadczy dobrze o naszych zawodowcach. Może pokusiłbyś się zatem o ocenę sytuacji w czołówce?
Absolutnie nie można deprecjonować polskiej czołówki z tego powodu, że ja znalazłem się na podium. Jak wspomniałem, miałem trochę szczęścia, ale mój rezultat jest bardziej wyznacznikiem tego, że czołówka jest bardzo wyrównana. Mamy grupę kilkunastu osób, z których każdy mógłby zdobyć mistrzostwo i nie byłoby to żadną sensacją. Stąd, w górze tabeli różnice były bardzo niewielkie, a ja to wykorzystałem.

Mimo tego, że nie zdecydowałeś się na pełny wyczyn, widać, że lubisz szachy. Bardzo często można Cię spotkać na turniejach szachów szybkich. Bez szachów nie da się żyć?
Tego nie wiem, bo nigdy nie próbowałem żyć bez szachów.